Serce Wojny - Opowiadania - World of WarCraft

Opowiadania

Data publikacji : 02.01.2011

Serce Wojny

Zawiodłem się na tobie, Garrosh.

Niezależnie od tego jak bardzo próbował, wspomnienie tych słów nie opuszczało go. Nie miało znaczenia to, ile razy słyszał dumne okrzyki "Witaj, Overlordzie!" gdy wkraczał do Agmar's Hammer, lub jak długo stał w ruinach przed Wrath Gate i przyglądał się magicznemu ogniowi, który wciąż płonął w tym miejscu. Nawet walka z bestiami i Plagą, które odważyły się mu sprzeciwić, dawała mu tylko chwilę wytchnienia. Żadna przelana krew tryskająca na jego twarz nie mogła zagłuszyć tego głosu. Kiedy wrócił na drogę, słyszał każde słowo w swej głowie za każdym razem, kiedy łapy jego ogromnego wilka uderzały w śnieg.

Być może to ciągła obecność wodza u jego boku sprawiała że słowa te trwały. Thrall zdecydował się towarzyszyć Garroshowi z powrotem do Warsong Hold z Dalaranu. Stwierdził, że chciał zobaczyć ich siedziby w Northrend. Garrosh czuł się jakby patrzono mu na ręcę, jednak była to także szansa dla niego. Wyprawa Hordy do Northrend nie była prosta. Na pewno Thrall mógł to dostrzec. Z pewnością doceni to, co zostało tutaj dokonane.

Garrosh zeskoczył z grzbietu swego wilka, Malak. Jezioro Kum'uya leżało za nimi, nieruchome niczym lustro odbijające szare niebo poranka. Dotrą do Warsong Hold przed popołudniem, wieczorem jeśli będą powolni. Musiał przyznać że chciał spojrzeć Thrallowi prosto w oczy kiedy przybyli.

Nie mogli jednak podziwiać widoku, bowiem kiedy zbliżyli się, Garrosh zdał sobie sprawę, że nerubianie po raz kolejny przebili się do Mightstone Quarry. Skrzywił się. Niezależnie od tego jak efektywnie zablokowali Azjol-Nerub, insekty zawsze potrafiły znaleźć ponowną ścieżkę na zachód. Ich przeraźliwych krzyków nie można było pomylić, niosły się daleko we wszystkich kierunkach wraz z mroźnym wiatrem tundry.

"Naprzód! Atakować!" nakazał Garrosh jeźdźcom Kor'kron którzy im towarzyszyli, zapominając o tym, że nie był on dowódcą grupy. Rozpędził Malak i pozostawił wszystkich z tyłu nie pamiętając o tym, że obyczaj nakazuje aby podążał za Thrallem. Cóż, obyczaj nie wygrywa bitew. Działanie tak.

Kiedy zbliżył się usłyszał więcej odgłosów bitwy - krzyki strażników, głuche wystrzały artylerii, oraz specyficzne uderzenia stalowych broni o chitynowe pancerze nerubian. Garrosh przygotował swe topory, a jego serce zaczęło bić coraz szybciej. Ruszył w dół kanionu, a Malak nie chybiła ani jednego kroku. Zjechali po ścianie, przeskoczyli nad skałami i rusztowaniem, a Garrosh z okrzykiem rzucił się w wir walki.

Nerubian stojący przed nim nie widział jak nadchodzi. Pierwszy cios Garrosha zatopił się głęboko w jego tłowiu, zaś drugi odciął spory fragment jego ciała. Zaskoczony strażnik Warsong z którym walczył spojrzał w górę i uniósł swój topór ponad swe ramię. Garrosh uśmiechnął się.

  • "Hellscream!" wykrzyknął wojownik salutując. Obrócił się do pozostałych wokół niego. "Overlord Hellscream powrócił!"

W odpowiedzi Garrosh uniósł swój topór. "Pokonajcie ich!" wykrzyknął w stronę swych żołnierzy. "Przypomnijcie tym szkodnikom, co oznacza atakować Hordę! Lok-tar ogar!"

Wołanie Garrosha odnowiło zapał wśród obrońców, którzy ruszyli do przodu, a okrzyk "Lok-tar ogar!" pojawił się na ich ustach. Potężny potwór przypominający żuka zdominował dolne partie kamieniołomu, a Garrosh popędził swego wilka aby stoczyć z nim bój. Orkowskie wilki były wyszkolone do walki w równym stopniu co ich jeźdźcy, a Malak wgryzła się głęboko w odnóże narubiana, pozbawiając go równowagi, w czasie gdy Garrosh zeskoczył z niej. Niezależnie od tego jaką przewagę dawała mu walka na wierzchowcu, zawsze czuł się lepiej z obiema nogami na ziemi.

Nerubian zasyczał i rzucił się ku jego szyi. Garrosh sparował uderzenie i dzięki szybkim ciosom swych toporów posłał fragmenty kończyn bestii na ziemię. Insekt cofnął się, ale Garrosh podążył za nim, machając swymi toporami z chłodną finezją. Krew tańczyła w jego żyłach, a ferwor walki płonął w jego piersi. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, że czuł się najbardziej żywy kiedy zadawał śmierć.

Garrosh rozciął tułów potwora w czasie gdy Malak trzymała jego odnóża, aby przeciwnik nie mógł złapać równowagi. Kiedy przygotowywał kolejny cios, oślepił go blask po którym usłyszał głośne trzaśnięcie, a powietrze wypełnił zapach spalonego chitynowego pancerza, co oznaczało że wódz Thrall dołączył do walki. Nerubianin został pokonany i nie miał dokąd uciec. Garrosha wypełniło uczucie pewności gdy uniósł swój topór i zadał śmiertelny cios, rozpłatając głowę wielkiego insekta na pół.

Garrosh wiedział że walka jest wygrana. Pozostało tylko rozesłać wojska z Warsong, aby te rozprawiły się z małymi grupkami nerubian znajdującymi się wciąż w kamieniołomie. Widząc zmagania strażników z wrogiem, Thrall uniósł Doomahammera przed siebie i zaczął szeptać coś, czego Garrosh nie mógł usłyszeć. Na rozkaz wodza, wiatr zaczął wyć w szale, sprawiając że na karku Garrosha stanęły wszystkie włosy. Thrall ryknął i sprawioadził pocisk błyskawicy w ostatnią grupę stawiającą opór. Po eksplozji fragmenty spalonych pancerzy zaczęły powoli opadać na skały.

Garrosh przywołał do siebie Malak i podrapał ją po grzbiecie, przyglądając się żołnierzom dumny z ich sukcesu. Walka była krótka, lecz satysfakcjonująca. Niefortunnym był fakt że Horda wzniosła swą fortecę w tym rejonie prastarego królestwa nerubian, jednak ataki stawały się coraz bardziej nieregularne, przez co Garrosh był niemal pewien że wkrótce zakończą się raz na zawsze. Jego żołnierze stawali się coraz bardziej efektywni przy każdej okazji obrony ich ziem. Ziem które zostaną utrzymane.

Udał się na rampę przed Warsong Hold gdzie oczekiwał na niego Overlord Razgor z jadem ociekającym z jego miecza.

  • "W końcu się pojawiłeś" powiedział ocierając pot ze swej twarzy. Garrosh zaśmiał się.
  • "Nie ominąłbym okazji żeby zabić kilka przerośniętych owadów" odpowiedział. Razgor uśmiechnął się.
  • "Wódz Thrall towarzyszył mi z Dalaranu" kontynuował Garrosh "aby przyjrzeć się naszym siedzibom w Northrend." W czasie gdy mówił Thrall pojawił się na ścieżce za nim.
  • Razgor pokiwał głową. Odwrócił się do tłumu żołnierzy znajdujących się w pobliżu.
  • "Powitajcie powracającego Overlorda Hellscreama!" zapowiedział. Żołnierze zaczęli wiwatować i uderzać swymi brońmi. "Powitajcie także" kontynuował nieco głośniej. "naszego wodza! Thrall, syn Durotana!" Tłum obrócił się niemal w jednej chwili i zasalutował, a każda para oczu była wpatrzona w Thralla. Razgor zrobił krok naprzód i również zasalutował.
  • "Jesteśmy zaszczyceni twoją obecnością w Warsong Hold, wodzu," powiedział. Thrall przyjrzał się wysokim kamiennym murom fortecy, żelaznej twierdzy, oraz kamieniołomowi w którym przed chwilą walczyli, a na koniec jego wzrok spoczął na Garroshu, który odwzajemnił spojrzenie.
  • "Przypomina mi to Orgrimmar," rzekł Thrall. "Imponujące."
  • "Jest nawet bardziej wewnątrz," odpowiedział Garrosh. "Pokażemy ci."
  • "Z pewnością się nie zawiodę," stwierdził Thrall. Garrosh zacisnął zęby słysząc te słowa.

.......................................................................................................................................................................................................................

Pozostałe nowości