Ogień i żelazo - Opowiadania - World of WarCraft

Opowiadania

Data publikacji : 04.05.2011

Ogień i żelazo

Niebo nad szczytem Aerie nawoływało Kurdrana Wildhammera, niczym odległy blask ogniska w mroźną zimową noc. Po dwudziestu latach spędzonych w piekielnym świecie znanym jako Outland, wreszcie był w domu. Nigdy nie żałował przyłączenia się do ekspedycji Przymierza, która ruszyła walczyć z orkową Hordą w jej świecie, jednak przez tyle lat marzył o ponownym ujrzeniu tego nieba.

Jego gryfon, Sky'ree, szybowała nad nim wraz z trzema przedstawicielami swego gatunku, równie energicznie jak przez ostatnie dwie dekady. Chciał być teraz w górze z nią i czuć powiew górskiego powietrze na swej twarzy. Los sprawił, że poruszał się po ziemi na dwóch nogach, jednak dopiero w przestworzach czuł się naprawdę wolny. To był największy dar Sky'ree dla niego. Bardziej niż jej zaciętość w czasie walki, oraz przyjaźń w czasie pokoju, był nim lot. Jednak póki co, pozwolił jej szybować samotnie.

Kurdran wziął głęboki oddech i przyjrzał się swemu domowi; wysokie lasy rozrastały się we wszystkich kierunkach; krasnoludy Wildhammer krzątające się wokół sklepów i domów przy górskich zboczach; oraz ogromna woliera, jej kamienne mury wyrzeźbione na podobieństwo jednego ze szlachetnych gryfonów, wzniesiona u szczytu Aerie. Wszystko było identyczne jak to pozostawił.

Chwycił za małe żelazne berło wiszące u jego pasa, oplecione źdźbłami trawy i przyozdobione gryfimi piórami. Nie była to broń - jego wojenny młot burzy wisiał na jego plecach - było to tylko przypomnienie. W Outlandzie, berło stało się niemal mistyczne w swej naturze, symbolem tego kim jest, oraz domu w obronie którego walczył. Wiele razy trzymał je blisko i czuł jak napełnia go wiara, która popychała go do działania. Jednak teraz kiedy był już w domu, rola berła widocznie...

Przerażający pisk wypełnił niebo. Kurdran spojrzał w górę i przeraził się tym co ujrzał. Sky'ree spadała w dół, a jej skrzydła były wygięte w nienaturalny sposób.

  • "Sky'ree!" wrzasnął Kurdran.

Gryfon uderzył w ziemię z przerażającym hukiem. Strzaskane kości wystawały z jej połamanych tylnich nóg, a z dziury w jej czaszce zaczęła płynąć krew. Sky'ree próbowała wstać, jednak zaczęła wić się z bólu. Otworzyła dziób, z którego popłynął słaby głos.

  • "Nie ruszaj się, moja droga!" wykrzyknął Kurdran. Biegł w stronę swej kompanki, jego serce strasznie dudniło, kiedy nagle jego ręka odrętwiała.

Berło które trzymał zaczęło przemieniać się w coś co znał... kryształ... diament. Błyszczące macki wystrzeliły z niego i oplotły się wokół jego ręki, unieruchamiając ją niczym kamień. Dziwaczna substancja dotarła do klatki piersiowej i ruszyła w dół, aż zespoliła jego nogi z ziemią.

Kurdran chciał chwycić za swój młot burzy, jednak diament unieruchomił jego rękę, zanim ta chwyciła broni. Unieruchomiony mógł tylko patrzeć jak gryfon, który uratował jego życie niezliczoną ilość razy, który stał się przedłużeniem jego samego, powolnie wykrwawiał się tuż przed nim.

Diamentowe więzienie oplotło szyję Kurdrana, a następnie wlało się w jego gardło i wypełniło płuca. W końcu przysłoniło ono jego oczy i uszy, a Sky'ree i wspaniałe błękitne niebo zniknęły.

Jednak Kurdran nie zaznał wolności w śmierci. Istniał w pustce, w czasie kiedy przerażenie wypalało jego umysł, niczym roztopiony metal w kuźni. W końcu usłyszał rytmiczne dudnienie, coraz głośniejsze.

THUMP, THUMP, THUMP

Każde uderzenie wypełniało jego ciało wibracjami, tak jakby ktoś uderzał tępym narzędziem o jego kryształową powłokę, starając się go uwolnić.

THUMP, THUMP, THUMP

Więzienie wokół jego ciała zaczęło zanikać. Odzyskał nad nim władzę. Dźwięk przybrał wówczas inny ton.

CLANG, CLANG, CLANG

Ten dźwięk wystarczył, aby zdał sobie sprawę z tego, że z jednego koszmaru trafił w kolejny. Były to odgłosy uderzeń młotów o kowadła, wbijające się w umysł Kurdrana, które słychać było cały dzień. Puls obcego mu miasta, wzniesionego tak głęboko w sercu góry, że nigdy nie zazna ono radości otwartego nieba.

To było Ironforge.

*      *      *

Miasto przodków Kurdrana było niczym kocioł pełen dawnych uprzedzeń. Unoszące się z niego toksyczne opary niszczyły wszelką logikę i opamiętanie u krasnoludów z Bronzebeard, Wildhammer i Dark Iron, które zamieszkiwały wspólnie w Ironforge po raz pierwszy od przeszło dwóch stuleci. Kurdran stał na jego krawędzi, wpatrzony w jego płonące serce, które było coraz bliższe erupcji.

W pewien dziwny sposób, poczuł że wolałby być w dalszym ciągu w czasie wojny z przeklętą Hordą, uwięziony w Outlandzie. Jednak w Ironforge nie było wyraźnych wrogów. Żadnych szalonych demonów. Żadnych szarżujących orków niszczących wszystko co żywe. Były tylko słowa.

Kiedy Kurdran przybył do Ironforge ledwie kilka tygodni temu, był traktowany niemal niczym bohater za swe czyny w Outlandzie. Jednak teraz było zupełnie inaczej. Bezpodstawne plotki na temat klanu Wildhammer wypełzały z mrocznych korytarzy miasta, niczym złowieszcze duchy z krwawej Wojny Trzech Młotów, która zniszczyła jedność krasnoludzkich klanów wiele lat temu. Pojawiały się historie o rytualnych ofiarach na szczycie Aerie, oraz opowieści o tym, że Kurdran dokonał egzekucji na tuzinie żołnierzy Przymierza w Outlandzie za to, że uciekli oni przed walką. Tydzień temu uwagę krasnoludów przykuł nowy temat.

  • "Rada cię oczekuje, tanie Kurdran."

Kurdran zignorował strażnika Ironforge i chwycił mocno berło. Ze swego punktu widzenia w pobliżu gniazd gryfonów, Kurdran spoglądał na przepastną Wielką Kuźnię - nazywaną sercem Ironforge. Wodospady roztopionego metalu spadały spod stropu do bulgoczących pomarańczowo-żółtych rozlewisk. Krasnoludzcy kowale uderzali swymi młotami o kowadła. Gorąco, szczególnie w pobliżu kuźni, było przytłaczające w bardzo nienaturalny sposób, niczym bycie uwięzionym w zamkniętej szklanej butelce, oczekując na uduszenie w pełnym słońcu.

Sky'ree leżała na łóżku ze słomy tuż obok niego, jej nogi były zgięte pod jej potężnym ciałem. Kurdran przejechał palcami po jej opierzonej grzywie i zastanowił się nad swym losem.

  • "Dlaczego postanowiłem tutaj przybyć?" wymamrotał do siebie pod nosem Kurdran.
  • "Bo nie chcesz, aby powtórzyła się krwawa przeszłość," odpowiedział spokojny głos. Eli Thunderstrike stanął obok Kurdrana, układając siano w równe snopy. "Ponieważ król Magni, pomimo tego że był z Bronzebeard, był szlachetnych krasnoludem. Oraz dlatego, że sam powiedziałeś Falstadowi, że jesteś jedynym krasnoludem do tego zadania."

Słowa Eliego przywołały wspomnienia u Kurdrana. Po powrocie z Outlandu, Kurdran okazał brak szacunku wobec swojego bliskiego przyjaciela Falstada, który rządził klanem Wildhammer w czasie jego nieobecności. Jednak rozpamiętywanie tego, tylko dodałoby mu zmartwień, dlatego szybko przepędził myśli dotyczące jego przyjaciela.

Cichy dźwięk wydarł się z gardła Sky'ree w czasie kiedy puknęła Kurdrana swym dziobem, jakby chciała poprzeć słowa Eli.

  • "Nie mówiłem do ciebie." Kurdran machnął ręką w stronę Eliego, a następnie odwrócił się w stronę Sky'ree. "Do ciebie też nie."

Sky'ree przemieściła się nieco na szczycie swego gniazda, chwilowo odkrywając trzy jaja koloru kremowego z niebieskimi kropkami, które złożyła niedługo po przybyciu do Ironforge. Kurdran chciał, aby powróciła ona z nimi na szczyt Aerie, jednak ona nie chciała go opuścić. To nie było jego zwierzę. Była wolnym duchem, który mógł kierować swym przeznaczeniem, tak jak Kurdran swym.

Decyzja Sky'ree wypełniała Kurdrana mieszanką radości i gniewu. Tuż po złożeniu jaj, stała się tak słaba i krucha, że nie mogła już latać. Wielu kapłanów, mistrzów gryfonów, oraz alchemików którzy ją badali doszło do tych samych wniosków. Stan Sky'ree nie był związany z czymś, z czym mogła się zetknąć w Outlandzie lub Ironforge. Było to coś, na co nie ma żadnego leku: czas.

  • "Tanie Kurdran..."
  • "Idę!" huknął Kurdran, przyglądając się strażnikowi.
  • "Raczej tego nie zrobisz siedząc na ziemi" rzekł Eli w czasie, kiedy on kontynuował swoją pracę.

Kurdran westchnął i wstał. Odziany w zbroję strażnik Bronzebeard odwrócił się i ruszył między gniazdami gryfów w stronę przejścia w pobliżu Wielkiej Kuźni. Ilość gniazd zwiększyła się dwukrotnie, od czasu kiedy klan Wildhammer przybył do miasta na swoich wierzchowcach. W pewien sposób miejsce to przypominało szczyt Aerie, dom z dala od domu.

Z berłem u boku, Kurdran ruszył za strażnikiem, kiwając głową w stronę jeźdźców gryfów z klanu Wildhammer, którzy siedzieli pomiędzy stosami siana. Krasnoludy spoglądały na niego, jakby szedł na spotkanie ze śmiercią.
W pewnym sensie, tak było.

Kurdran szedł za strażnikiem do czasu, aż dotarł do sali tronowej. Ogromny tłum krasnoludów zgromadził się przed nią, ich twarze skąpane były w światłach i cieniach rzucanych przez ogromne płonące koksowniki rozstawione po całym mieście. Członkowie wszystkich klanów byli obecni: Bronzebeard w srebrnych zbrojach; wytatuowani Wildhammer przyozdobieni piórami gryfów; oraz o skórze w kolorze popiołu, Dark Iron. Zgromadzenie to było miniaturą tego, czym było całe Ironforge, poza niewielką ilością Wildhammer i Dark Iron, większość stanowili Bronzebeard.

W czasie kiedy Kurdran przeciskał się przez tłum, usłyszał kilka fragmentów ożywionych rozmów między krasnoludami.

  • "Bronzebeard zachowali swój fragment młoda Modimusa w takim stanie w jakim był!"
  • "Trzymaliście go w swej bibliotece, żeby zbierał kurz. Wildhammerowie stworzyli coś nowego z naszej części."
  • "Oh, chłopcze, nie ma co o to się kłócić z Bronzebeard. Każdy dobry produkt który wychodzi z Ironforge, to coś, co wykradli z prastarych skarbców," krzyknął pobliski gryfi jeździec.

Ktoś w tłumie popchnął rozmówcę w stronę Kurdrana, tłum zbliżył się w jego stronę.

  • "Zrobić przejście" wykrzyknął Kurdran.

Kilka znajdujących się blisko krasnoludów ustąpiło. Inni zaś patrzyli pogrążeni w gniewie.

  • "Zrobić przejście dla Kurdrana, reprezentanta motylków!" wykrzyknął sarkastyczny głos, używając obraźliwego określenia dla klanu Kurdrana.
  • "Kolejka piwa na mój koszt, jeśli Kurdran zgodzi się oddać swoją część młoda Modimusa!"

.......................................................................................................................................................................................................................

Pozostałe nowości