Jak nasi ojcowie przed nami - Opowiadania - World of WarCraft

Opowiadania

Data publikacji : 27.07.2011

Jak nasi ojcowie przed nami

Rozklekotany stary wóz jechał w stronę Wielkiej Bramy, gdzie mały patrol czekał na niego w drodze do odległej wieży sterowców. Stamtąd przewożona woda zostanie rozdystrybuowana do siedzib orków w Durotarze, ziem które najbardziej dotknęła niedawna susza. Młoda bestia kodo ciągnąca wóz poruszała się powolnie, po pewnym czasie znikając za wzgórzem.

Podirytowany goblin przyglądał się znikającemu wozowi. Jego własny powinien znajdować się w tej karawanie, jednak zmuszony był pozostać przy studni, gdyż lekka bryza zniknęła, sprawiając że zasilana wiatrem pompa stała się bezużyteczna. "Może się z tym pospieszycie, co? Musimy ich dogonić, jeśli mamy załapać się na eskortę w czasie naszej podróży." Poirytowany goblin zaczął tupać nogą, w czasie gdy jego wzrok skupiony był na młodym orku siłującym się z dźwignią.

"Spokojnie, Izwix," powiedział stojący w pobliżu orczy wojownik gdy kładł się na trawie. "Co zrobić może kilku łotrów z Przymierza? Jeśli się zbliżą, mój topór skończy wbity w ich głowę." Chwycił gałązkę z pobliskiego krzaka i zaczął sobie nią dłubać w zębach.

"Przymierze to przekleństwo, Grotz!" odburknął goblin. "Poza tym wolałbym mieć eskortę, abym nie musiał polegać na twoich ograniczonych umiejętnościach... albo jego," dodał wskazując na zabójcę czającego się w krzewach.

"Nie martw się o mnie, Izwix," powiedział Dras nagle wychodząc ze swej kryjówki. "Jak tylko ktoś podejdzie do mnie, wbiję swój nóż w jego plecy. Niech tylko przybędą te kundle z Przymierza."

Izwix westchnął. "Cóż ja takiego zrobiłem, że zostałem tutaj z nimi... hm?" Krzaki wokół studni zaczęły się trząść, gdy on obrócił głowę. "Co to było?"

Wszyscy obrócili się w stronę dźwięku. Grotz chwycił swój topór i zerwał się na nogi. Dźwięk ustał. Zrobił ostrożnie krok do przodu, gdy nagle fala zaczęła wędrować z jednego końca krzaków w drugi. Każdy krzew zaczął mocno się kołysać. Izwix zaczął się ostrożnie cofać w stronę kodo przywiązanego do wozu z wodą. Dras podrzucał swe noże w czasie kiedy liście na krzakach zaczęły ruszać się coraz bardziej intensywnie.

Tuziny dziko-podobnych istot, uzbrojonych we włócznie i inne bronie, okryte skórzaną zbroją, ruszyły naprzód w stronę grupy. Jeden lub dwa padły pod toporem Grotza, zanim ten został przytłoczony, a Izwix zaczął uciekać. Dras rzucił się w stronę jakiejś osłony, biegnąc wprost na głównego atakującego. Kolcozwierz machnął mocno w stronę orka, dosięgając boku jego głowy.

Inni członkowie karawany padali jeden po drugim, a trawa wokół studni szybko przybrała kolor czerwony. Izwix odwiązał kodo, wskoczył na jego grzbiet i popędził je, kiedy włócznia przeszyła powietrze i zbiła go z wierzchowca. Kodo dalej parło do przodu, w czasie kiedy kolcozwierze okradły wóz i zniknęły tam, skąd przybyły, z powrotem do wąwozu Brambleblade.

*      *      *


Jakiś czas przed tym atakiem, Baine Bloodhoof, wielki wódz taureńskich plemion, przebywał w swej siedzibie w Thunder Bluff z Garroshem Hellscreamem i arcydruidem Hamuulem Runetotemem. Nie było to spotkanie grzecznościowe: Baine zdecydował się porzucić ścieżkę zemsty wobec Garrosha po śmierci swego ojca, aby utrzymać jedność dowództwa Hordy. Zdawał on sobie sprawę, że Horda potrzebowała silnego przywództwa jeśli miała przetrwać, a Garrosh mógł inspirować swój lud. Spotkanie jednak nie przebiegało w dobrej atmosferze. Garrosh, niegdyś ostrożny w związku z rolą jaka mu przypadła w morderstwie ojca Baine'a, po raz kolejny brawurowo i buńczucznie przybył do Mulgore z dużą ilością żądań.

Podniosłe głosy wypełniły zamkniętą przestrzeń. Hamuul, zwykle zrównoważony i spokojny, zaczął podnosić swój głos odpowiadając na słowa młodego orka. W oczach taurenów zarządzanie Hordą przez Garrosha pozostawiało wiele do życzenia, a Hamuul wciąż nie mógł uwierzyć w to, że Cairne Bloodhoof, największy spośród taureńskich wodzów został pokonany przez tego szczeniaka. Jako doradca Baine'a, Hamuul rozpoczął negocjacje w sprawie transportu wody do Orgrimmar. Póki co, rozmowy nie przebiegały zbyt dobrze.

Baine przyglądał się temu w spokoju, zaciskając dłoń na swej broni, zanim unisół drugą aby się wtrącić. Po chwili, pozostali dwaj rozmówcy ucichli i spojrzeli na Baine'a.

"Garrosh, mówisz że potrzebujesz wody, jednak co z rzeką Southfury? Czyż nie zapewnia ona całego zapasu wody której potrzebujesz?"

"Zwykle tak, jednak jest ona zatruta. Może ona wciąż zasilać nasze plony, jednak nie możemy jej pić, a to powoduje problemy w naszym mieście i wszystkich innych w których żyją orkowie na tych ziemiach."

Patrząc Garroshowi prosto w oczy, Hamuul odpowiedział, "A cóż takiego ją zatruwa?"

Garrosh zacisnął zęby. "Projekty goblinów w Azsharze zdają się produkować... efekty uboczne. Ta skaza wywołana przez ich wykopaliska jest niesiona w dół rzeki, a my musimy stawiać czoła konsekwencjom."

Baine przez chwilę spojrzał Hamuulowi w oczy. "Dlaczego nie rozkażecie goblinom zaprzestania tego? Dajcie ziemi czas, aby mogła się uleczyć, potem będą mogły kontynuować? Dzięki planowaniu i przewidywaniu, gobliny mogą prowadzić ograniczone eksperymenty, a ziemia pozostanie nieskażona."

Garrosh cisnął pięścią w stół. "Nonsens! Ich działania są niezbędne dla naszych działań wojennych, a ja nie będę ograniczał bezpieczeństwa Hordy. Mulgore ma sporo wody i to właśnie ona powinna zasilać Orgrimmar i pobliskie obozowiska."

Hamuul powiedział cicho. "Zgadzam się z Bainem i sam wiesz, że ma rację. Gobliny muszą ograniczyć swe działania lub przenieść się w inne miejsce, aby ziemia i rzeka mogły się uleczyć."

"Powiedz mi czemu twoja opinia ma być ważniejsza od tysięcy innych, które słyszę każdego dnia?" Garrosh przymrużył oczy. "I nie proszę. Ja mówię."

Wybuchła kolejna dyskusja. Hamuul i Garrosh kłócili się ze sobą, aż Baine się tym zmęczył i wykrzyknął. "Wystarczy! Te kłótnie do nikąd nas nie prowadzą!"

Obaj skończyli w połowie zdania, zaskoczeni nagłym wybuchem spojrzeli na Baine'a, którego słowa przybrały bardziej wyważony ton. "Garrosh, dostaniesz swą wodę. Jednak domagam się oficjalnego reprezentanta taurenów jako doradcy przy przyszłych projektach goblinów."

Garrosh wbił swój wzrok w Baine'a. "Oczywiście, że dostanę swoją wodę. Moim obowiązkiem wobec Hordy jest zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa. Nie będę spokojnie przyglądał się jak moje przywództwo i motywy działań są kwestionowane." Tuż po tym, szybko opuścił namiot krzycząc przez ramię, "Moi wysłannicy wkrótce przybędą aby ustalić grafik dostaw!"

Hamuul przyglądał się odchodzącej postaci i rzekł, "Jeśli potrafiłby słuchać kogoś poza sobą..."

.......................................................................................................................................................................................................................

Pozostałe nowości