Dziennik podróży Li Li - część I - Nowości - World of WarCraft

Nowości

Data publikacji : 31.08.2012

Dziennik podróży Li Li - część I

Do wydania Mists of Pandaria pozostał już niecały miesiąc, a Blizzard postanowił przybliżyć graczom niepowtarzalny klimat nadchodzącego dodatku w niecodzienny sposób. Na oficjalnej stronie World of Warcraft pojawił się pierwszy wpis (z planowanych jedenastu) z dziennika niejakiej Li Li - młodej pandarenki spokrewnionej z Chenem Stormstout, która postanowiła rozpocząć życie podróżnika i zwiedzić świat poza Wędrującą Wyspą.

Życie jest przygodą.

Właśnie to w liście napisał do mnie kiedyś wujek Chen. To bardzo mądra rada, jednak mój tatuś, Chon Po, ma nieco inne zdanie. Powiedział, że spędzam zbyt dużo czasu na rozmyślaniu o zewnętrznym świecie i ignoruję całe piękno Wędrującej Wyspy. Nie może się bardziej mylić - kocham miejsce z którego pochodzę.

Taki jest cel prowadzenia tego dziennika. Doszłam do wniosku, że jeśli kiedyś stanę się sławnym podróżnikiem, jak wujek Chen, muszę spisywać swoje przygody podobnie jak on to robi. Dlaczego nie zacząć od domu? Może moja książka znajdzie się kiedyś w Wielkiej Bibliotece, upchnięta gdzieś obok zwojów wuja Chena. Ale jeszcze lepiej! Być może któregoś dnia mieszkańcy Stormwind, Orgrimmar lub innych odległych krain przeczytają to i dowiedzą się więcej o mojej nacji, naszej kulturze i tym, co sprawia, że to miejsce jest tak wspaniałe!

Zacznijmy jednak od początku: przedstawienia się. Urodziłam się na Wielkim Żółwiu, Shen-zin Su, znanym również jako Wędrująca Wyspa. Obecnie, wielu pandarenów po prostu siedzi na swoich zadkach i opowiada te same stare historie, jednak nie zawsze tak było. W żyłach naszych przodków była chęć podróżowania. Dla nich, każdy dzień na wyspie był okazją, aby zobaczyć nowe rzeczy i być świadkami tworzenia zupełnie nowych historii!

Kiedy to piszę, wujek Chen kultywuje tę tradycję gdzieś daleko, jednak nie jest on jedyny. Droga Podróżnika odezwała się również do mnie, tutaj w moim domu i nadszedł wreszcie czas, aby odpowiedzieć na to wezwanie!

Nazywam się Li Li Stormstout, a to jest Wędrująca Wyspa.

*      *      *

Pierwszy Wpis: Powrót do korzeni

Zdecydowałam się zwiedzić mój dom korzystając z Drogi Wędrowca, filozofii o której wspomniał wujek Chen w jednym ze swoich listów. Na dobrą sprawę oznacza to, że każdą podróż należy odbyć krok po kroku, obserwować wszystko wokół siebie, rozmawiać ze wszystkimi, których się spotka i zanurzyć się w szczegółach.

Po chwili namysłu rozpoczęłam podróż po Shen-zin Su tam, gdzie po raz pierwszy poznałam historię wyspy: Świtającej Przepaści. Ten potężny kamienny most rozpostarty jest między wysokimi wzniesieniami w pobliżu centralnej części wyspy. Z samej góry widać szmaragdowy las Pei-Wu. Widok zapiera dech w piersiach!

Jednak nie poszłam tam w poszukiwaniu ładnych widoczków. Ruszyłam w stronę małej klasy zbudowanej pod mostem. Właśnie tutaj większość młodych uczy się o Liu Langu, pierwszym pandareńskim podróżniku (chociaż ja dowiedziałam się o nim z listu wuja Chena). Przytulny, znajdujący się na świeżym powietrzu pokój, wypełniony był młodymi, którym historię Liu Langa opowiadało kilku Lorewalkerów. Usiadłam, zamknęłam oczy i próbowałam sobie wyobrazić, że słyszę tę opowieść po raz pierwszy w życiu.

Słuchanie historii Liu Langa sprawiło, że poczułam, iż wszystko jest możliwe! Zainspirowana wyruszyłam do Świątyni Pięciu Świtów, błyszczącej wieży znajdującej się w samym sercu naszej wyspy. Wejście do olbrzymiego budynku było niczym wkroczenie do zupełnie innego świata. Deszcz spływał z sufitu; lekka bryza muskała moje ubranie; a nawet, mimo, że na zewnątrz było chłodno, powietrze w środku było ciepłe niczym w letni dzień.

Lorewalkers mówią, że kiedy Shen-zin Su rósł coraz większy, to samo działo się ze świątynią, tak jakby budynek był częścią Wielkiego Żółwia. To jest święte miejsce i są ku temu powody. Świątynia jest domem czterech prastarych duchów tych ziem: Shu (woda), Wugou (ziemia), Huo (ogień) oraz Dafeng (powietrze). Tak długo, jak są one bezpieczne, pogoda jest spokojna, a pory roku zmieniają się tak, jak powinny.

Świątynia wypełniona jest mądrymi przysłowiami i rzadkimi przedmiotami, jednak najbardziej zainteresował mnie pomnik Liu Langa znajdujący się na pierwszym piętrze. Kiedy tak na niego patrzyłam, pomyślałam o wszystkim wielkich rzeczach, których dokonał. Zrobienie tego wymagało nie małej odwagi! Przygody musiały spotykać go na każdym kroku, nawet w jego własnym domu.

Kiedy wychodziłam wpadłam na mistrza Shang Xi. Jest on ważny w tych stronach, bardzo szlachetny i odważny pandaren, który uczy zarówno młodych jak i starych. Nie mogę zliczyć tego, ile razy podpadłam Shangowi, ale zawsze był skory do wybaczania mi (poza sytuacją, kiedy naparzyłam mu herbaty w wodzie z przeklętych źródeł). Tym razem był w dobrym humorze, dlatego zadałam mu pytanie, które męczyło mnie od jakiegoś czasu: Co zrobiłby Liu Lang, jeśli by żył w dzisiejszych czasach? Gdzie odnalazłby przygodę na naszej wyspie?

"Dlaczego go o to nie zapytasz?" odpowiedział mistrz Xi, wskazując na pomnik. Nie pomyślałam o tym, jednak postanowiłam spróbować. Nie spodziewałam się dostać odpowiedzi. A jednak ją dostałam!

 

Duch Shu musiał podsłuchiwać. Mała istota wskoczyła na ramię Liu Langa i cisnęła wodną kulą, która rozprysnęła się na ziemi. Po chwili, kałuża poruszyła się. Prześlizgnęła się w stronę wejścia do świątyni, jakby była żywa, a następnie zeskoczyła po Wschodzących Schodach na zewnątrz.

Ruszyłam za nią tak szybko, jak tylko mogłam, aż dotarłam do rozległej doliny na północ od świątyni. Nigdy nie zapytałam dokąd zmierza woda; przecież to zepsułoby niespodziankę. Tak samo jak Chen, postanowiłam przeżyć tę podróż krok po kroku!

Ciąg dalszy nastąpi...

Komentarz (2)

  • Och - wzruszyłem się ^_^
    ~Darkpact
    2012/08/31 07:40
  • Opowiadanie ok dodające klimat nowemu dodatkowi :)
    ~Blue_Eye87
    2012/09/01 18:08

Pozostałe nowości